im. Książąt Marii i Włodzimierza Czetwertyńskich

Kapelusz Prezesa

 

kapelusz_prezesa

KAPELUSZ PREZESA

W Żelazowej Woli odbył się piknik dobroczynny zorganizowany przez Radę Polek, z którego dochód przeznaczono na sfinansowanie kolonii letnich dla upośledzonych dzieci z domu opieki w Rawie Mazowieckiej.

Rada Polek to jedna z najdłużej działających organizacji charytatywnych, której tradycje sięgają jeszcze czasów przedwojennych. W 1989 r. reaktywowała ją znana aktorka i pieśniarka, Hanna Skarżanka. Od tej pory Rada zajmuje się nieprzerwanie wspieraniem dzieci niepełnosprawnych, niesieniem pomocy dzieciom w domach dziecka i w szkołach specjalnych, a także osobom chorym przebywającym w hospicjach onkologicznych. Organizuje pomoc finansową i rzeczową, m.in. wyposażając domy dziecka, szkoły specjalne i hospicja w sprzęt rehabilitacyjny i medyczny oraz w lekarstwa.

Dlaczego piszemy tu o Radzie Polek? Jest ku temu konkretny powód. Otóż fundację „Prometeusz” łączą z tą organizacją bliskie więzy, nie tylko towarzyskie, ale w kilku przypadkach również rodzinne. Tak się bowiem składa, że niektórzy panowie zaangażowani w prace naszej Fundacji mają żony aktywnie działające w Radzie Polek. Można powiedzieć, że bakcyl społecznikowski przeniósł się z żony na męża (lub odwrotnie)… 

Nic więc dziwnego, że wielu „prometeuszowców” uczestniczyło we wspomnianym pikniku w Żelazowej Woli, a jeden z nich odegrał w nim nawet bardzo ważną rolę. Oto panie z Rady Polek poprosiły p. Alberta Czetwertyńskiego, by zechciał poprowadzić aukcję obrazów ofiarowanych na piknik przez znanych malarzy i grafików. Prezes Fundacji „Prometeusz” nie odmówił i – przyznać trzeba – wywiązał się z tego zadania znakomicie! Tak reklamował dzieła artystów, tak zachęcał do ich kupna, tak namawiał i podbijał ceny, że aukcja zakończyła się finansowym sukcesem.

Ale to nie wszystko. Bo gdy sprzedano już wszystkie obrazy, prezes wystawił na licytację…własny kapelusz (patrz zdjęcie). Nie byle jaki, bo dobrej marki, ze znanej firmy kanadyjskiej i w dodatku z kieszonką wewnątrz, w której można trzymać zaskórniaka na czarną godzinę. I proszę sobie wyobrazić, że z miejsca znaleźli się chętni, którzy zażarcie walczyli o kapelusz prezesa. Ostatecznie zakupiono go za 500 zł.

Próbowaliśmy się dowiedzieć, czy w wewnętrznej kieszonce był jakiś banknot, ale prezes Czetwertyński zasłonił się…tajemnicą handlową, a pani, która nabyła kapelusz, poszła w jego ślady i też odmówiła odpowiedzi. Jedyne, co udało się nam ustalić, to że prezes ma w domu drugi kapelusz, bardzo podobny, a może nawet identyczny.

Możliwość komentowania jest wyłączona.