im. Książąt Marii i Włodzimierza Czetwertyńskich

Patroni Fundacji

para_z_herbem

Patroni naszej Fundacji

Włodzimierz i Maria Światopełk-Czetwertyńscy

 

Spotkali się pierwszy raz w czerwcu 1870 r. na wspaniałym balu wydanym w hotelu Europejskim z okazji ślubu Konstantego hr. Przeździeckiego z Izabelą hr. Plater-Zyberk.

On: Włodzimierz Światopełk-Czetwertyński: urodzony w 1837 r. na Wołyniu, potomek jednego z najstarszych rodów książęcych, młody, szalenie przystojny, świetnie wykształcony, władający wieloma językami. Właśnie powrócił z Syberii, gdzie spędził prawie osiem lat, zesłany za udział w Powstaniu Styczniowym. Przyjechał do Warszawy, bo do rodzinnego majątku nie wolno mu było wracać. Znalazł się więc w stolicy, notabene bez grosza w kieszeni.

Ona: Maria hrabianka Uruska, urodzona w 1853 r. w Warszawie, młoda i piękna dziedziczka wielkiej fortuny po swoim ojcu Sewerynie, a także po babce, bajecznie bogatej hrabinie Caboga.

 

MIŁOŚĆ, KONKURY, ŚLUB

Podczas balu Maria miała zdecydowanie największe powodzenie spośród licznych panien. Ale kiedy zobaczyła Włodzimierza, kiedy zbliżył się i poprosił ją do tańca – straciła głowę. Od tej chwili już nikt inny nie liczył się dla pięknej panny. To była miłość od pierwszego wejrzenia: zakochała się na umór i tak zauroczona nim, jak na balu, pozostała przez następnych 50 lat. A jej fascynacja była w pełni odwzajemniona – on także z miejsca zakochał się prawdziwą, młodzieńczą miłością, która przetrwała wszystkie koleje losu, aż do śmierci.

Następne miesiące były prawdziwą próbą ich uczucia, bowiem ojciec panny, Seweryn Uruski, nie chciał zgodzić się na małżeństwo córki ze zbankrutowanym księciem. I nie wiadomo, jakby ich losy potoczyły się, gdyby nie interwencja babki Marii, hrabiny Caboga, która bardzo polubiła ukochanego wnuczki i potrafiła przekonać swego syna, że młodzi kochają się nad życie i będą na pewno bardzo dobrym małżeństwem. A ona – dodała – zapewni im „materialny byt”.

I tak się też stało. Młodzi, rozkochani w sobie, pełni wspaniałych planów na przyszłość, zawarli związek małżeński w czasie bardzo podniosłej ceremonii 10 lipca 1872 r. we Lwowie. Po czym udali się w podróż poślubną, a po powrocie osiedli w Milanowie na Podlasiu, który to pokaźny majątek wraz z kilkoma okolicznymi wsiami przekazała im hojna babcia. I od tego momentu zaczął się dla młodych prawdziwy egzamin życiowy.

 

PATRIOTA, DZIAŁACZ, SPOŁECZNIK

A egzamin był naprawdę trudny, ponieważ na ziemiach polski właśnie zaczął się kolejny okres bezwzględnej rusyfikacji. Na Podlasiu przejawiało się to m.in. bezlitosnym prześladowaniem unitów (wyznawców kościoła grecko-katolickiego), których próbowano zmusić siłą do przejścia na prawosławie.

Włodzimierz i Maria przeciwstawiali się tym niegodziwym poczynaniom, pomagając unitom w miarę swych możliwości i duchowo, i materialnie. Książę Czetwertyński dzięki swym koligacjom na dworze carskim i koneksjom w sferach urzędniczych, usiłował wpływać na złagodzenie praktyk rusyfikacyjnych w Królestwie Polskim (m.in. protestował przeciwko oddzieleniu Ziemi Chełmskiej od ziem polskich). Starał się też o liczne ulgi dla ludności unickiej. Prześladowanym unitom ułatwiał przechodzenie na wiarę katolicka, oddawał grunta potrzebne pod budowę kościołów itp.

Prędko dał się też poznać jako wybitny działacz publiczny i ofiarny społecznik. Od 1880 r. był prezesem jednej z nielicznych polskich organizacji samorządowych – Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Był także wieloletnim prezesem Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, inspirując różnorodne działania charytatywne i filantropijne. Pamiętając o przeżyciach ze swej burzliwej młodości, przyjął funkcję prezesa Towarzystwa Sybiraków, Weteranów 1863 r., którym udzielał wszechstronnej pomocy. Pomagał materialnie amnestionowanym oraz walczył niestrudzenie o powrót tych, którzy pozostawali jeszcze na zesłaniu. Stał na czele tych Towarzystw aż do śmierci.

W czasie jednej z wizyt Aleksandra II w Warszawie, ówczesny gubernator, gen. Albedyński, przedstawił monarsze księcia Włodzimierza, nie omieszkając dodać, że był on na zesłaniu. „To mi wszystko jedno – odpowiedział car – byleby tylko nie chciał tam wrócić”…

W 1912 r. w Pradze zorganizowano wystawę pod hasłem wspólnych starań o niepodległość ziem polskich i czeskich. Na czele jednej z polskich delegacji stał książę Włodzimierz, entuzjastycznie witany przez Czechów. W przemówieniu dał wyraz przekonaniu, że mimo podeszlego wieku, doczeka się jeszcze niepodległości swego kraju. Pomylił się, choć bardzo niewiele.

 

Z RODZICÓW NA DZIECI

Włodzimierz Światopełk-Czetwertyński zmarł w Warszawie 20 sierpnia 1918 r., na niespełna trzy miesiące przed odzyskaniem niepodległości przez Polskę. Żona przeżyła go o 13 lat – zmarła w Warszawie 18 kwietnia 1931 r.

Zalety rodziców przeniosły się na dzieci. Książęca para doczekała się potomstwa, z którego mogli być dumni. Mieli trzech synów i trzy córki:

Seweryn
znany polityk, wybitny parlamentarzysta, w okresie II RP marszałek Sejmu, w czasie okupacji więzień Oświęcimia i Buchenwaldu, zmarł na emigracji;
Włodzimierz
prezes Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, współtwórca Międzynarodowych Konkursów Chopinowskich;
Ludwik
właściciel dóbr Żołudek w woj. nowogródzkim, wspaniały gospodarz, prezes Kresowego Związku Ziemian, pomógł uratować od bankructwa dziesiątki majątków ziemskich na Kresach. Zmarł śmiercią męczeńską w Oświęcimiu;
Zofia Zamoyska
założycielka szkół dla kobiet w Warszawie;
Maria Tarnowska
w czasie Powstania Warszawskiego ocalila tysiące powstańców przed rozstrzelaniem przez Niemców;
Wanda Żółtowska
pomagała wielu bezdomnym w czasie okupacji niemieckiej.

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.